Śmiertelnie chory Zbigniew Choroszyński prosił o skierowanie do kliniki – zawieźli go do szpitala psychiatrycznego w Morawicy

Print Friendly, PDF & Email

Strach pomyśleć: Co się dzieje w polskich szpitalach i DPSach z osobami starszymi i bez rodziny ?
Ile osób w Polsce jest traktowanych podobnie w szpitalach i domach pomocy społecznej ?

Sprawa ponad półtorarocznego „leczenia” pana Zbigniewa Choroszyńskiego w ZOZ Ostrowcu Świętokrzyskim i przebywania w Domu Pomocy Społecznej – była przedmiotem mojej bezpośredniej interwencji w tych placówkach, w dniach 25-26 marca 2019 roku.
Wówczas ustaliłem, że zginęły prośby Zbigniewa Choroszyńskiego, w których prosił o skierowanie na leczenie do kliniki, aby można było zdiagnozować jego problemy zdrowotne po pobiciu i nowe nabyte w wyniku pastwienia się nad 72-latkiem.
W wyniku powziętej informacji zaleciłem Zbigniewowi Choroszyńskiemu, aby napisał ponownie dwie prośby i tym razem równolegle doręczył je do szpitala i DPSu.
Tak też się stało. Zbigniew Choroszyński złożył prośby, które w jego imieniu dostarczyły inne osoby, z uwagi na to, że ma problemy z samodzielnym poruszaniem. Tym samym liczył na to, że teraz sprawa skierowania go do kliniki – zostanie załatwiona.
Monitorując sprawę kontaktowałem się telefonicznie z panem Zbigniewem Choroszyńskim w miarę codziennie. W czwartek dnia 4 marca pojawił się problem i podobnie 5 marca. Wówczas kontakt z panem Zbyszkiem się urwał.

Z uwagi na to, że w międzyczasie odszukałem trzech braci Zbigniewa Choroszyńskiego, też schorowanych 70-latków – dowiedziałem się, że zabrano go prawdopodobnie do szpitala psychiatrycznego w Morawicy.
Ustaleniem dokładnym tego, co się wydarzyło, że Zbigniewa Choroszyńskiego zabrano do szpitala psychiatrycznego – zamiast kliniki, zająłem się we wtorek dnia 9-go marca.

Gdzie jest Zbigniew Choroszyński, czyli trop prowadzi do psychiatryka ?!

Przystępując do ustalenia, gdzie przebywa aktualnie pan Zbigniew Choroszyński ? – w dniu 9 marca rozpocząłem jego poszukiwanie od Domu Pomocy Społecznej na ulicy Grabowieckiej 7 w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Niestety, w sekretariacie poinformowano mnie, że dyrektor jest na odprawie. – Za kwadrans będzie – poinformowała mnie sekretarka.
Zadzwoniłem do Szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim. Tutaj sekretarka pani Rusiecka stwierdziła, że łóżek mają 500 i ona nie wie: Co się stało z panem Zbigniewem Choroszyńskim ?
Zapytałem, czy Zbigniew Choroszyński złożył podanie o skierowanie na leczenie do kliniki ? Odpowiedziała, że pismo takie zostało potwierdzone.
Na zakończenie rozmowy Rusiecka powiedziała, że pan Zbyszek jest mieszkańcem DPSu na Grabowieckiej i tam powinni wiedzieć, gdzie on teraz przebywa ?
Oczywiście podejrzewałem, że jej „niewiedza” to zwykłe kolejne kłamstwo, co potem wyszło jak szydło z worka.

Po rozmowie z Rusiecką zadzwoniłem ponownie na Grabowiecką 7 do Domu Pomocy Społecznej.
Dyrektor gdzieś wyszedł i miałem zadzwonić za 10 minut.
Nie zamierzałem odpuścić. Tym jednak razem zadzwoniłem po dłuższym czasie.
Sekretarka połączyła mnie z dyrektorem Libudą Mieczysławem.
Miałem zasadniczo dwa pytania do niego.
Zapytałem, czy pan Zbigniew złożył prośbę o skierowanie go do kliniki ?
Dyrektor odpowiedział, że takie pismo wpłynęło.
Mając na uwadze to, że pan Zbyszek prosił o skierowanie do kliniki – zapytałem dyrektora, gdzie aktualnie przebywa Zbigniew Choroszyński ?
Dyrektor Libuda Mieczysław odpowiedział: Szpital w Ostrowcu Świętokrzyskim skierował pana Choroszyńskiego do Szpitala Psychiatrycznego w Morawicy.
Mając taką informację, podziękowałem za rozmowę.
W tym momencie wyszło kłamstwo sekretarki Rusieckiej ze szpitala w Ostrowcu, która twierdzi, że zna pana Zbyszka około 30 lat i nie wie, co się z nim stało ?!

Poszukiwanie Zbigniewa Choroszyńskiego w Szpitalu Psychiatrycznym

Pozbierałem szereg informacji o Szpitalu Psychiatrycznym w Morawicy za Kielcami, po czym przystąpiłem do nawiązania kontaktu z panem Zbigniewem Choroszyńskim.
Zadzwoniłem do sekretariatu szpitala i przedstawiłem się. Powiedziałem iż prowadzę interwencję ws. Zbigniewa Choroszyńskiego, który domaga się skierowania do kliniki, a został przewieziony do Morawicy.
W końcu przeszedłem do sedna sprawy i mówię, że chciałbym rozmawiać z panem Zbigniewem.
Sekretarka połączyła mnie do innego biura, gdzie od początku musiałem powiedzieć kolejnej osobie całą historię mojej interwencji.
Pani mnie wysłuchała i połączyła telefonem wewnętrznym na oddział szpitala, abym mógł rozmawiać ze Zbyszkiem Choroszyńskim.
Tu miałem wątpliwą przyjemność rozmowy z niesympatyczną panią, która stwierdziła, że jestem osobą nieupoważnioną do rozmowy z panem Zbyszkiem i rozłączyła rozmowę.
Mając na uwadze to, że pan Zbyszek jest człowiekiem zdrowym psychicznie i żadnych praw nie jest pozbawiony – postanowiłem działać od nowa powtarzając z determinacją procedurę kontaktu ze szpitalem psychiatrycznym, aby w końcu porozmawiać z panem Zbyszkiem.
Zacząłem od sekretariatu i poprosiłem o ponowne połączenie z panią, która powiedziała, że nie ma problemu, abym ze Zbigniewem Choroszyńskim porozmawiał.
Zapytała mnie tylko: Czy pan Zbigniew jest ubezwłasnowolniony ?
Odpowiedziałem stanowczo, że nic mi w tej kwestii nie jest wiadomo.
Wówczas pani podała mi numer telefonu stacjonarnego do szpitala, pod który mam zadzwonić i wtedy będę mógł porozmawiać z panem Zbyszkiem.
Tak też chwilę potem postąpiłem i bez żadnych „upoważnień” z panem Choroszyńskim mogłem porozmawiać.

Miał jechać do szpitala w Sandomierzu, a trafił do psychuszki w odpowiedzi na żądanie leczenia w klinice

W końcu po kilku dniach mogłem porozmawiać ze Zbigniewem Choroszyńskim.
Pan Zbyszek powiedział mi, że domagał się w Domu Pomocy Społecznej w Ostrowcu – wystawienia mu skierowania do kliniki. Mówił między innymi, że pozbawiony jest praw pacjenta i wszelkich praw jako człowiek żyjący w wolnym kraju, że nie zgadza się więcej na żadne leczenie w szpitalu w Ostrowcu, który go nie leczył, a doprowadził do wielu nowych chorób.
W konsekwencji mówił, że krzyczał na pracowników DPSu iż jest głodzony z premedytacją.
W następstwie tego przystąpiono do siłowego rozwiązania i… zaczęto akcję przeciwko niemu. Do uciszenia pana Zbyszka pojawili się ochroniarze i sanitariusze, a też personel Domu Pomocy Społecznej. Jak opowiada pan Zbyszek zaczęto go szarpać i wiązać, zakneblowano mu usta, aby nie krzyczał. W efekcie tej bezprawnej akcji – przeprowadzonej na 72-latku, oznajmiono mu, że zostanie przewieziony do szpitala w Sandomierzu.
Kiedy przyjechał do szpitala, okazało się, że nie jest w Sandomierzu, ale w Morawicy, a dokładnie w Szpitalu Psychiatrycznym.

W dniu 11 marca ponownie rozmawiałem z panem Zbyszkiem.
Skarży się on na bóle nie do wytrzymania, a przy tym, że traci wzrok.
Mówi, że przebadano mu kręgosłup i obolałe kolano, ponadto, że zgłasza szereg dolegliwości.
Ponownie już w tym szpitalu, w Morawicy– prosi o skierowanie do kliniki.

Jeżeli ktoś z personelu szpitala w Morawicy słucha pana Zbyszka i dostrzega jego stan zdrowia, to z pewnością przyczyni się do jego bezzwłocznego skierowania do kliniki, aby był on cały profesjonalnie zdiagnozowany i leczony, aby nie cierpiał z powodu licznych dolegliwości, tym samym bólu.
Tymczasem mamy czwartek 11 marca 2019 roku. Już jutro w piątek będzie tydzień jak przebywa on w tym miejscu.

W związku z tym bezprawiem powiadomiłem:
1. Prokuraturę Krajową,
2. Policję Polską,
3. Ministerstwo Zdrowia,
4. Rzecznika Praw Pacjenta,
5. Inne instytucje etc.

W bardzo ważnym publicznym interesie.

 

Piotr Moskwa
Interwencja DBS
Krytycznie: Na każdy temat
www.infoekspres.pl
Polska, 11 kwiecień 2019 rok, godz. 13:21

Podziel się informacją:
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • BlinkList
  • Blip
  • Co-Robie.pl
  • Diigo
  • Flaker
  • Grono
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Pinger
  • RSS
  • Śledzik
  • Twitter
  • Wahacz.pl
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Yahoo! Buzz